REGGAE EUROPA

(czyli Ogród Trudno Dostępny)

może być nazwana powieścią opartą na wydarzeniach autentycznych lub też literaturą faktu z pozmienianymi nazwiskami, jak kto woli. Możnaby ten tekst nazwać xiążką, gdyby ktokolwiek ją wydał. To się jednak nie stało, a to z bardzo prostego powodu: nie zaproponowałem jej jak dotąd żadnemu wydawnictwu. Nie jestem pewien, czy w ogóle mam na to ochotę. Z góry słyszę odpowiedź dziewięćdziesięciu dziewięciu procent potencjalnych wydawców: "To się nie sprzeda". Ale czy ja to chcę sprzedać? Wydawca pewnie musi, ale ja mam inny sposób zarobkowania na życie i mogę sobie pozwolić na podejście takie samo, jak Kochanowski we wstępie do "Pieśni". Bo to jest nie tylko powieść, to jest reggae, a reggae samo się każe grać. Czy xiążka może być reggae? Nie wiem czy może, ale to mnie biere i samo każe się grać. Jak kogo nie biere, to pewnie że nie kupi. Jak to mnie biere? Przecież sam napisałem? Ano proste: napisałem co złapałem, a teraz mnie biere jak każdego innego. Bo słusznie mówi Keith Richards: piosenki latają w powietrzu i tylko się je łapie. Słusznie też mówi Bob Marley: reggae to natural mystic flowing through the air, if you listen carefully now, you will hear; naturalna mistyka płynąca przez powietrze, jeśli słuchasz z uwagą, to ją usłyszysz. To jest ta niewidzialna na pierwszy rzut oka część rzeczywistości.

Czy xiążka może być reggae? Ciekaw jestem, czy ktoś z czytelników się ze mną zgodzi.

REGGAE EUROPA


Fragmenty książki ukazały się niedawno (na prośbę redaktora) w antologii
AUTOSTOP POLSKI

No wlasnie, czy ja tę książkę chcę sprzedać to jedna rzecz, inna rzecz to czy ktoś chciałby ją kupić. Jeli ktoś chciałby, to jednak może, taką normalną na wydrukowaną papierze z kolorową okładką. Okazuje się bowiem, że jest takie wydawnictwo internetowe, które taką książkę na zamówienie wydrukuje. Nazywa się Lulu i ma swa bazę w Karolinie Północnej. Jeśli więc ktoś chciałby taki wydrukowany egzemplarz nabyć, to na stronę Lulu go odsyłam:
REGGAE EUROPA - książka


  Poczta